Wierzę, że w czasach AI ludzie znaczą więcej niż kiedykolwiek.
Od pięciu lat wdrażam CRM i ERP, a od 2024 roku także narzędzia AI. I ciągle widzę to samo. System działa, a ludzie i tak omijają go szerokim łukiem i wracają do Excela. Rzadko winne jest narzędzie. Zwykle po prostu nikt nie zapytał ludzi o zdanie.
Przy wdrożeniu ERP w firmie zatrudniającej 300 osób przenieśliśmy 600–800 tys. wierszy danych kadrowych i finansowych bez krytycznych strat, a projekt zamknęliśmy 1,5–2 miesiące przed terminem. O sukcesie zdecydowały jednak 9–10 szkoleń i kluczowe osoby w każdym dziale. Ostatecznie z systemu zaczęło korzystać 90% pracowników.
Z AI pracuję tak samo. Przez 2,5 roku w branży farmaceutycznej jako Product Owner wdrożyłem agenta AI do Jiry, któremu menedżerowie zlecają zadania zwykłym językiem. W pilotażu korzysta z niego 10–15 osób. Proste polecenia wykonuje kod, a AI zajmuje się tylko analizą, dlatego koszty AI spadły o 87%, a AI ani razu nie zmyśliło danych przy zapisie. Buduję automatyzacje w n8n i Make, agentów AI i asystentów, którzy odpowiadają na pytania na podstawie Twoich dokumentów, pomagam też zespołom ustawić Claude'a.
Dziś pomagam agencjom, firmom i jednoosobowym działalnościom automatyzować rutynę bez zwolnień, autorską metodą Calm Ops. Najpierw słucham zespołu, potem automatyzuję to, co ludzie sami nazywają rutyną, szkolę ich i rozliczam się z odzyskanych godzin.